Przestrzeń Obecności · Apetyt na pieniądze · 15 dni
Od razu · grupa co miesiącBez budżetu, bez afirmacji, bez wstrząsu.budżetafirmacjewstrząs
Ręka już sięga po to, czego chcesz. I coś w brzuchu mówi: jeszcze nie.
15 dni pracy z ciałem. Płacisz rachunki bez ścisku, prosisz o swoje i sięgasz po to, co od dawna leży w szufladzie z napisem nie dla mnie.
Przeczytałam poradniki o pieniądzach. Odkładałam, liczyłam, miałam Excela, a napięcie tylko rosło.
Nagranie „Kupiłam, bo chciałam”
Dziesięć minut na moment, kiedy kupiłaś coś, bo chciałaś, a teraz zjadają Cię nerwy. To nie portfel się odzywa, tylko stary głos, który mówi, że nie wypada. Dostajesz je od razu, w mailu z zamówieniem. Po tym terminie nagranie wraca dopiero przy kolejnej edycji.
Możesz chcieć więcej i robić wszystko, co trzeba, a i tak coś w środku się cofa. Nie prosisz o podwyżkę, choć wiesz, że Ci się należy. Tłumaczysz się z każdej złotówki wydanej na siebie. Zaniżasz cenę, odpuszczasz w ostatniej chwili. Tak działa strażnik w ciele. Kiedyś miał powód, żeby pilnować. Dziś pilnuje z przyzwyczajenia.
Twoje ciało wybiera to, co znajome, nawet kiedy nie jest dobre. Strażnik pilnuje, bo pilnowanie zna. Spokój jest obcy, więc wydaje się ryzykowny. Tak działa układ nerwowy u każdej z nas. Kiedy przychodzi więcej, niż umiesz unieść, ciało szuka drogi powrotu do znajomego poziomu. Wydajesz od razu, oddajesz, zaniżasz cenę. Dlatego w tych 15 dniach uczymy strażnika, że może odpuścić, krok po kroku, tak żeby więcej mogło w Tobie zostać.
Kiedy strażnik odpuszcza, w ciele robi się miejsce. Możesz przyjąć więcej. Także pieniędzy.
Znam to. Kupujesz sobie coś ładnego i zamiast cieszyć się, czujesz ukłucie. Stać Cię. Tylko gdzieś siedzi: nie wypada, powinnam pilnować, co będzie później.
Trzymanie na czarną godzinę
zabiera Ci te jasne.
Zawsze kurczowo czekałam z rachunkami do ostatniej chwili, bo bałam się wydać. A teraz opłaciłam wszystko przed terminem.
Trzy oddechy wystarczą, żeby poczuć, jak coś w środku zaczyna odpuszczać.
Z pieniędzmi w ciele jest tak samo. Te 15 dni to robienie miejsca, w którym napięcie może puścić.
Przy pieniądzach zaciskało mi się ciało, a tego żadna wiedza nie rozluźni. Ruszyło dopiero wtedy, kiedy zaczęłam pracować z układem nerwowym. Tak samo pracuję we wszystkich moich programach, przez które przeszło już ponad 1200 kobiet. Apetyt przenosi tę pracę na pieniądze.
Ten program to był mój brakujący element, jeśli chodzi o temat pieniędzy. Pracuję z nimi od lat, a dopiero teraz czuję wolność, ugruntowanie i zaczęłam z radością sprzedawać rzeczy, które mi zalegają (wcześniej wolałam oddać lub wyrzucić). (…) A ja wreszcie się w tym nie spinam! To dla mnie ogromne. Zaczynam dostrzegać nie tylko umysłem, ale i ciałem, że pieniądze to radość, przepływ, możliwości.
Stworzyłam ten program. A w październiku we mnie też odezwała się potrzeba, żeby przez niego przejść. Więc przechodzę go jak każda uczestniczka i przy każdym etapie dopisuję, co się u mnie działo. Szczerze, łącznie z tym, co nie wyszło.
Zaczynamy bez pieniędzy, celowo. Oddech, grunt, przestrzeń. Ciało przypomina sobie, jak to jest nie pilnować. To fundament, na którym stanie cała reszta.
Co zauważaszCoś odpuszcza. Myślisz: okej, to nie jest to, co zwykle.
Droga założycielki · dni 1–5Przeszłam ten etap. Zobacz, jak było+Ten program stworzyłam ja. A jednak w październiku we mnie też odezwała się potrzeba, żeby przez niego przejść. Mój biznes był na plus, utrzymuję się z niego i powoli rośnie. Ale wystarczył słabszy dzień i zmęczenie, żebym co godzinę odświeżała Facebooka, Instagrama i maila.
Ciało atakowało. Musiało coś robić: kolejny mail, kolejna zmiana, kolejny plan. Bałam się o emeryturę, o to, że jak pojawią się problemy, to nie będzie z czego. A wolniejsze życie, które sama wybrałam, stawało przed sądem jako winne. Goniłam, aż rozbolała mnie głowa.
„Jestem 3 minuty od rozwiązania, które zmieni wszystko. Więc jeszcze 5 minut.”
Słuchałam pierwszego nagrania jak uczestniczka, nie jak autorka. I ciało zaczęło się regulować. Uspokoiło mnie i uśpiło.
„Sama obecność w słuchawkach kogoś, kto chce, żebym oddychała, a niekoniecznie chce ode mnie cokolwiek innego.”
Pierwsza myśl: to nie może być tak łatwe. Takie małe kroczki coś znaczą? A jednocześnie poczułam oparcie. Postawiłam sobie konkretny, sensowny cel na kolejny miesiąc i małe rzeczy przestały tak ciążyć. Odświeżałam rzadziej. Więcej zaufania, mniej kontroli.
Tego dnia popłakałam się na godzinę, a potem odpuściłam. Nie zaczęłam robić mniej. Tylko do przodu, a nie w kółko.
„Mogę zginąć, ale czy to jest prawdopodobne, czy tylko możliwe? Patrząc na moją historię, bardziej prawdopodobne jest, że sobie poradzę. Szczególnie, jeśli mam grunt.”
Najlepszy dzień sprzedażowy w miesiącu, po kilku dniach, w których wszystko szło pod górkę. Nie mówię, że to absolutnie przez program, ale nie mówię też, że nie. Dodałam nową ofertę, która od razu poszła. Rozmawiałam z kobietami o dalszej pracy bez poczucia, że muszę sprzedać.
Najważniejsze było to, jak ciało ten dzień przyjęło: prawie jak oczywistość. Wcześniej po takim dniu liczyłam już cały miesiąc i planowałam na wyrost, a potem z paniką patrzyłam na spadki.
„Oprócz pewnej radości nie czułam szarpania w drugą stronę.”
Najlepszy dzień w historii mojego biznesu. I zamiast uniesienia przyszła ochota, żeby nie wpadać w inflację życia, tylko zainwestować w nowy produkt. Zatankowałam auto, nie myśląc o tym szczególnie.
W spokojnym ciele wpadł mi też pomysł na małą zmianę na stronie: prezent ograniczony czasowo. Wprowadziłam ją od razu i zobaczyłam, że kobiety szybciej podejmują decyzję.
Słabszy dzień po trzech mocnych. Normalka. Ciało się wyrywało, myślałam o nowej reklamie, ale wiedziałam, że moja energia lepiej przyda się gdzie indziej. Gmaila nadal sprawdzałam, tylko dużo rzadziej. Przygotowałam nowy cykl i zaplanowałam niedzielę bez biznesu.
Zauważyłam też, że inaczej mówię o cenie. Nadal nie jestem nachalna, bo tego nie lubię. Ale nie odpuszczam w stylu „jak ktoś będzie chciał, to sobie kupi”. Mówię wprost o cenie i opcjach, zostawiam pełny wybór i nie zwijam się po tym z niechęci.
I uczciwie: na nagraniu pomyślałam, że trochę nuda. To jest to, za co „zapłaciłam”? Ciało czuło się miło i bezpiecznie. A wtedy w nagraniu usłyszałam, że jutro zaczynamy to, po co tu przyszłam.
I dopiero wieczorem, kiedy spisywałam te dni, coś mi kliknęło. Tylko to? Przecież w pięć dni przestałam co godzinę odświeżać maila. Popłakałam się i odpuściłam. Miałam najlepszy dzień w historii biznesu i ciało przyjęło go bez paniki. Zatankowałam bez liczenia w głowie. Zaczęłam mówić o cenie wprost.
„Tylko to? Przecież tyle się przez te dni wydarzyło.”
Wchodzą pieniądze, najłagodniej jak się da. Najpierw zauważasz, gdzie ciało się przy nich zaciska: gardło, brzuch, szczęka, barki. Sama ta mapa już rozbraja. Potem uczysz ciało, że bezpieczeństwo nie musi znaczyć ciągłego pilnowania, i robisz pierwsze małe ruchy w świecie, wobec prawdziwych pieniędzy.
Co zauważaszPrzy zwykłym wydatku mniejszy ścisk, mniej liczenia w głowie.
Droga założycielki · dni 6–10Jestem tu teraz+Jestem właśnie tutaj. Dopisuję na bieżąco.
Tu zaczyna się najlepsze. Z wygaszonego napięcia budzi się chcenie. Pozwalasz sobie pragnąć, sięgać, mówić swoją wartość na głos. Pierwszy raz od dawna sięgasz z ochoty, nie z lęku.
Co zauważaszPieniędzy nie przybyło z dnia na dzień, ale coś się odwróciło. Sięgasz po coś, co jeszcze niedawno leżało w szufladzie „nie dla mnie”. I nic się nie stało, choć ciało było pewne, że się stanie.
Droga założycielki · dni 11–15Jeszcze przede mną+Jeszcze idę. Ta część pojawi się, kiedy dojdę.
To łagodna, powtarzalna regulacja układu nerwowego: oddech, uważność na napięcie i delikatne ruchy ciała. Zmiana bierze się z powtarzania. Idziesz dzień po dniu, w swoim tempie, a każdy dzień kończy się powrotem do bezpieczeństwa. Jeśli któryś Ci ucieknie, nagranie poczeka.
Cała reszta dzieje się w środku, w ciele, w oddechu. To jedna rzecz, która wychodzi na zewnątrz, do świata, do prawdziwych pieniędzy.
Każdego dnia jeden mały ruch. Przez pierwsze dni nie dotyka pieniędzy wcale, ciało najpierw uczy się gruntu. Potem gesty wychodzą w świat, do prawdziwych pieniędzy. Czasem to jedno spojrzenie, inne niż zwykle. Czasem przyjęcie czegoś bez odruchu odwdzięczenia. Czasem powiedzenie na głos, ile coś jest warte.
Przez całe piętnaście dni prowadzę Cię po kolei. Każdy ruch ma swoje miejsce w łuku i swoje nagranie, a w grupie możesz zapytać o cokolwiek, co Cię przy nim zatrzymuje. Robisz tyle, na ile masz dziś miejsce, a jeśli dziś nie masz, wracasz jutro, bez winy. Kiedy program się kończy, narzędzie zostaje z Tobą.




‹ przesuń, żeby zobaczyć cały dzień ›
Nie o willi ani jachcie. O czymś, co jest w zasięgu, a i tak odkładasz, bo wydaje się nie dla Ciebie.
Ostatnio pojechałam na wakacje do Anglii. Miejscowi byli pewni, że jestem milionerką. Nie jestem. Po prostu nie pozwalam już, żeby rządziło mną przekonanie, że coś jest za drogie.
Nie ma kwoty, po której nagle będzie wolno. Nie czekasz, aż uzbierasz. Najpierw pozwalasz sobie chcieć, a reszta idzie za tym.
Wmówiono nam, że dorosłość to zaciskanie pasa. Że dojrzała kobieta odmawia sobie, nawet kiedy ją stać, bo tak nie wypada. A to jest wyuczone ograniczanie w kostiumie cnoty. Można mieć zabezpieczenie i pozwalać sobie na życie.
Kupiłam sobie wełniany kardigan w takim kolorze, o jakim marzyłam. Na spokojnie, wiedząc, że mogę, że mam i że nie muszę szukać tańszego odpowiednika, jeśli to jest to. Ten luz i spokój jest fajny.
„Tak, przeszłam, ale nic się nie zmieniło. Chociaż bardzo dobrze czułam się w tej przestrzeni, Twój kojący głos i prowadzenie jest super, ale dla mnie to była za lekka formuła. (…) Zabrakło mi tu czegoś mocnego, czegoś co mnie dosłownie trzepnie i mną wstrząśnie. Zamysł jest super i uważam, że to właściwy kierunek wyjściowy, no ale ja potrzebuję mocy.”
Zostawiam to tutaj, bo Magdalena ma rację. Apetyt nie wstrząsa i nie ma wstrząsać. Ciało, które latami pilnowało każdej złotówki, nie puszcza od jednego mocnego przeżycia. Puszcza wtedy, kiedy powtórzysz coś małego tyle razy, aż przestanie być groźne. Dlatego to jest kilka minut dziennie przez piętnaście dni, a nie jedno wielkie otwarcie.
Jeśli szukasz czegoś, co Tobą rzuci o ścianę, to naprawdę nie tutaj. Jeśli masz dość bycia rzucaną, to jest Twoje miejsce.
Jeśli przy pierwszej liście pomyślałaś: tak, to ja, jesteś gotowa.
Raz w miesiącu startujemy wspólnie i przez 15 dni idziemy w jednym rytmie. Dołączasz, kiedy masz ochotę na energię grupy. Jestem tam przez cały proces i odpowiadam tego samego dnia. Piszesz codziennie albo tylko czytasz.
Krótkie nagranie na rano, jeszcze krótsze na wieczór. Prowadzę Cię głosem, Ty tylko idziesz za mną.
Jeden mały gest dziennie, w prawdziwym świecie. Prowadzę Cię przez niego, na tyle, na ile masz danego dnia miejsce.
Wszystko w jednym miejscu w przeglądarce. Codziennie rano email przypomina, klikasz i jesteś w swoim dniu. Bez konta, bez hasła.
Przez lata mierzyłam siebie pieniędzmi i przy każdej cenie, którą miałam powiedzieć na głos, coś w brzuchu się zaciskało. Myślałam, że tak się po prostu ma pieniądze.
Kiedy zrozumiałam, że pieniądze są neutralne, a ściśnięcie w ciele jest moją historią o nich, wszystko zaczęło się zmieniać. Dzień po dniu ciało uczyło się, że może nie pilnować.
Ścisk przy cenie nadal mi się zdarza. Różnica jest taka, że wiem, czyj jest.
Nie piszę do Ciebie z drugiego brzegu. Piszę z drogi, kawałek przed Tobą.
Poznaj moją historię →Bardzo doceniam procesy, w które weszłam razem z Magdą w pracy „Apetyt na pieniądze” oraz „21 dni”. Jestem wdzięczna za Jej łagodność: naturalne, spokojne i pewne prowadzenie. Czuję, jak moje ciało „łaknie” ćwiczeń (zaczynam od nich dzień) i jak bardzo się ono reguluje oraz zaczyna odczuwać błogość: spokoju, rozluźnienia i zaufania, że jestem bezpieczna.
Sama też tak mówiłam i miesiącami ten temat odkładałam. Nie dlatego, że jest skomplikowany. Dlatego, że jest prosty, a tej prostoty nikt nie uczy. Poradniki uczą liczyć, a ciało dalej zaciska się przy każdej cenie. Te 15 dni uczą ciało, że przy pieniądzach może być bezpiecznie. A każdy miesiąc odkładania to kolejny miesiąc ze ściskiem.
Pierwsze nagranie słuchasz jeszcze dziś. Idziesz w swoim tempie, dzień po dniu. Jeśli coś Cię zatrzyma, piszesz do mnie.
Kiedy poczujesz ochotę na energię grupy, dołączasz do najbliższego wspólnego startu. Przez 15 dni jesteśmy w jednym rytmie. Jestem w grupie przez cały proces, a Ty piszesz albo tylko czytasz.
Nie wybierasz między nimi. Kupujesz raz i masz obie: zaczynasz dziś sama, a 18 listopada dołączasz do grupy albo do kolejnej, kiedy poczujesz, że to Twój moment.
124 zł to mniej więcej jedna rzecz, której sobie w tym miesiącu odmówisz, bo nie wypada.
Co z tego zostaje
Nagranie „Kupiłam, bo chciałam”: dziesięć minut na moment po zakupie, kiedy odzywa się stary głos „nie wypada”. Przychodzi od razu, w mailu z zamówieniem.
To jest skończona całość. Te 15 dni ma początek, środek i koniec. Żadnego drugiego etapu, którego potrzebujesz, żeby zadziałało. To, co tu zbudujesz, zostaje z Tobą i pomaga na każdym etapie życia.
Odkładanie tego, czego chcesz, na później to dokładnie ten odruch, z którym tu pracujemy.
Przestrzeń Obecności ma już ponad 1200 klientek.
Masz trzy dni od zakupu. Wystarczą, bo pierwsze nagrania są jeszcze bez pieniędzy: sprawdzisz, czy moje tempo i mój głos są dla Ciebie, zanim ruszymy cokolwiek trudniejszego. Jeśli poczujesz, że to nie Twoje, napisz. Zwrócę całą kwotę, bez pytań. Przestrzeń Obecności ma działać tylko wtedy, gdy czujesz się zaproszona, a nie uwiązana.
Za rok bez tego: ta sama półka, ta sama cena, ten sam ścisk. Odkładasz rzecz na miejsce i mówisz sobie, że to rozsądek. Nic się nie zmienia, bo ciało nie dostało okazji sprawdzić, czy może inaczej.
Za rok po tych 15 dniach: stoisz przy tej samej półce, patrzysz na tę samą cenę. Nic się w brzuchu nie zaciska. Nie liczysz w głowie, czy wypada. Kładziesz to do koszyka i idziesz dalej, jakby to była najzwyklejsza rzecz na świecie.
Bo jest. Ciało tylko musiało się tego nauczyć.
Nie obiecuję Ci konkretnej kwoty. Świata nie kontroluję. Mogę Ci pomóc zrobić miejsce w ciele. Ale kiedy to miejsce się robi, budzi się ochota. Łatwiej poprosić. Łatwiej przyjąć. Łatwiej sięgnąć po to, co od dawna czeka.
Pieniądze ciążą, dopóki trzymasz je w garści. A kiedy ciało przestaje się ich bać, zostaje energia na chcenie.
Idę obok Ciebie przez te 15 dni.
124 zł · dostęp od razu
Znajdź mnie tutaj